Dzień jeszcze nieco chaotyczny, ale już parę konkretów. Najpierw przestudiowałam stronę diety Dukana i już nieco dukam. Na przykład z moich odpowiedzi na 11 pytań testu powstał taki wykres (my chart):
Tak, do takiej wagi doszłam. Zaczęło mnie to przerażać: coraz mniej się ruszam, bo jestem coraz cięższa i naturalnym sprzężeniem zwrotnym waga rośnie i coraz trudniej się ruszać. Przekroczenie 90-tki zapaliło mi czerwoną lampkę.
Wczorajsza wizyta u kardiologa – niby tylko kontrolna, – zakończyła się wyznaczeniem następnej wizyty za pół roku.
— Ale dziesięć kilo lżejsza! — przykazał pan doktor. Nadal zakaz soli.
Dobrze. Więc dieta.
Zakupy w markecie – już ukierunkowane na proteiny. Tylko i wyłącznie.
Nie będę nazywać posiłków, bo nie tylko ilością różnią się od dotychczasowych standardów. Co to za różnica, czy to obiad czy podwieczorek?
Posiłek 1: Czytaj dalej

