Dlaczego nie?

Wady diety proteinowej – wg jej przeciwników
Oczywistą jest sprawą, że poza zwolennikami dieta Dukana ma przeciwników. Ponadto sam twórca zastrzega niektóre sytuacje, gdy diety tej nie należy stosować. Oto te argumenty:

  • Ponieważ dieta wymaga spożywania dużych ilości białka i picia dużych ilości płynów, NIE mogą jej stosować osoby ze schorzeniami nerek, kardiologicznymi i krążeniowymi. A w każdym razie – nie bez stałej kontroli lekarskiej (częste badania i konsultacje ich wyników).
  • Duże ilości białka pochodzenia zwierzęcego powodują wzmożone wydalanie wapnia wraz z moczem – a to szkodzi kościom. [Wg Poradnika Domowego nr 10/2011, art. „Prawdy i mity o osteoporozie” Beaty Prasałek, z konsultacją internisty dra Andrzeja Kolskiego] Nie potrafię dzisiaj jeszcze ocenić słuszności tego zarzutu.
  • Duża utrata wagi może się wiązać ze zwiotczeniem skóry i efektem jej postarzenia (szczególnie u osób 50+) – warto więc stosować więcej kosmetyków nawilżających na dzień i natłuszczających na noc.
  • W I fazie zmieniają się potrzeby snu oraz nieco spadają możliwości intelektualne. Lekki niedobór glukozy niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania mózgu powodować może rozkojarzenie. Organizm jednak dość szybko sobie niweluje tę zmianę i wszystko wraca do normy. (W moim przypadku sen w końcu się uregulował)
  • Za mało witamin – tylko w fazie I; potem można je spożywać do woli w warzywach; można też uzupełniać braki multiwitaminą.
    Ten zarzut jest wyjątkowo nadużywany, jakby kilka dni bez warzyw (dozwolone witaminy w tabletkach) spowodować mogły nie wiadomo jaką awitaminozę. Bzdura.
  • Zakaz alkoholu i słodyczy, tradycyjnie w naszym kraju służących za poczęstunek, utrudnia życie towarzyskie 😉
  • Często konieczna jest wymiana dużej części zawartości szafy na ubrania kilka numerów mniejsze.
  • Przy braku konsekwencji i własnych modernizacjach zasad diety może wystąpić efekt jo-jo. Cudów nie ma.
  • Trzeba być konsekwentnym baaardzo długo.

    Ale…

    Nie czytajcie głupich newsów. Np. Dorota Zawadzka: Dukan prawie mnie wykończył i… zemdlała na ulicy z głodu. Mój mąż uśmiał się setnie, kiedy mu pokazałam tę wiadomość. Tylko że on widzi, jak dużo jem, żeby schudnąć.
    Na innej stronie znajdujemy więc wyjaśnienie: Superniania nigdy w życiu nie zemdlała i w ogóle nie stosuje diety dra Dukana…
    Ech. Takie są portale plotkarskie.

    Niestety, nie tylko takie portale wypisują niedorzeczności. Poniższy cytat pochodzi z felietonu Rzeczpospolitej pod prymitywnym a chwytliwym tytułem „Męczennicy diety Dukana”:

    — Nie można podchodzić do niej zbyt dogmatycznie — twierdzi poseł PiS Adam Hofman, który dzięki metodzie Dukana stracił 12 kg. — Po kilkunastu tygodniach od rozpoczęcia diety do swojego menu dodałem warzywa, wyeliminowałem wieprzowe mięso, zacząłem grać w tenisa i jest efekt: nie odczuwam żadnych dolegliwości, a waga nie rośnie.

    Ten pan najwyraźniej był męczennikiem diety poselskiej Hofmana, bowiem dr Pierre Dukan starannie wylicza okres I fazy (wnoszący kilka dni, w skrajnych przypadkach od 1 do 10 dni), kiedy grubas je same białka. A już po tych kilku dniach (a nie po kilkunastu tygodniach!) rozpoczyna się faza II, w której od razu dodajemy warzywa.
    Czyli ewidentna bzdura i niewiedza.

    Pamiętaj, to jest dieta dla ludzi poważnych, potrafiących czytać ze zrozumieniem. Trzeba jeść, jeść, jeść! Jesz i chudniesz – na tym polega rewolucyjność diety. Jeśli ktoś twierdzi, że chodzi głodny, to jego wina. Niech idzie do kuchni, czy do pobliskiego sklepu, knajpy – i naje się białka: np. tatara, jaj, ryb, kuraka… Do woli!

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *